13 lut 2015

Rozdział 3 - ,,Miłość bardzo wpływa na człowieka ''

           Szłam między Natsume, a Hikaru. Zastanawiałam się nad snem, który mi się dzisiaj przyśnił i nad zachowaniem bruneta. Niby mnie nie znosił, ale wyraźnie słyszałam jak mówi, że jestem urocza. Westchnęłam i spojrzałam na niebo. Moi towarzysze od razu zwrócili uwagę na moje westchnięcie i spojrzeli na mnie. Poczułam się zakłopotana, a oni gapili się jakby oczekiwali wyjaśnień.
-Możecie mi powiedzieć dlaczego tak się na mnie gapicie?- poczuli się chyba bardziej zakłopotani niż ja, bo spojrzeli w inne strony.
-Cycata nie myśl sobie, że jesteś najlepsza. Jak na Yakuze jesteś niczym szczypior. - pacnął mnie w czoło, a ja uderzyłam go teczką w głowę. Spojrzał na mnie, a na jego czole niebezpiecznie pulsowała żyłka. Natsume przyglądał się całej sytuacji i ewidentnie o czymś myślał.
-Weź się chrzań idioto! Przypominam ci, że wczoraj to ty wpadłeś na ścianę i ją rozwaliłeś, a nie ja!
-Kogo nazywasz idiotą, kretynko!?
-Ciebie łajzo! Chcesz się bić!?-stwierdziłam, że jeszcze chwila i chyba uduszę go gołymi rękoma, dosłownie. Ten cholerny głupek działał mi na nerwy. Moja pięść wręcz mnie błagała, abym mu przyłożyła.Wybacz kochana, musisz zaczekać.
-No dawaj! Załatwię cie jednym paluszkiem! Z resztą wolę nie ryzykować, bo jeszcze cie uszkodzę szczypiorze, a Rei by mi tego nie wybaczył.- poczochrał mnie po głowie zostawiając moje włosy w całkowitym nieładzie. Mruknęłam coś niezrozumiałego i zaczęłam je poprawiać. Przyznam, że ten gest miło mnie zaskoczył. Swój wzrok przeniosłam na szatyna, który szedł z głową w chmurach. Zorientował się, że od kilku minut się na niego gapię i spojrzał mi prosto w oczy. Znowu zaczęło mi się robić gorąco, a policzki stawały się czerwone. Dlaczego muszę tak reagować na tych przystojnych głupków?! Natsume o dziwo tajemniczo się uśmiechnął. Niepotrzebnie, ponieważ wywołał tym u mnie większe napady gorąca. Moja twarda powłoka pęka i zaczynam robić się potulna jak owieczka. Niestety bando samców, ale tak być nie może.
          Doszliśmy do szkoły i od razu skierowaliśmy się do swoich klas. Niestety, ale musieliśmy rozdzielić się z Natsume, ponieważ był o rok starszy co znaczyło, że jestem skazana na Hikaru. Westchnęłam i starałam się jakoś zachować spokój, ale kiepsko mi to szło. Szkoła była dość bogata i wyglądała na dopiero wyremontowaną. Moja ekscytacja rosła z każdą sekundą, a nogi się uginały, gdy byliśmy bliżej klasy. Mam nadzieję, że mnie tam zaakceptują. Może i wyglądam na twardą, ale jestem strasznie podekscytowana. Z rozmyśleń wyrwał mnie Hikaru, który puknął mnie delikatnie w czoło.
-Obudź się pusta bańko. Jesteśmy już przed klasą. Widzę, że się denerwujesz, ale nie martw się... jestem tu.- spojrzał mi w oczy i otworzył drzwi do klasy. Wszystkie oczy skierowane były teraz w naszą stronę, a ja czułam się coraz bardziej nieswojo. Nawet słowa narwanego pajaca mi nie pomogły. Hikaru złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić do ławki co najwidoczniej nie podobało się jego fankom. Klasa była dość bogato urządzona, aż chciało się tam przebywać. Usiadłam w ławce i cierpliwe wyczekiwałam przyjścia nauczyciela, ponieważ miał mnie jeszcze przedstawić całej klasie. Nie mam zielonego pojęcia jak dojdę do tego biurka skoro moje nogi są jak z waty, a ciało jak galareta. Odetchnęłam chcąc się uspokoić i spojrzałam w stronę okna. Słońce świeciło tak pięknie... aż chciałoby się iść nad wodę. Porozmawiam o tym z Rei'em jak wrócimy do domu. Nagle ktoś chwycił moje ramiona, a ja wręcz podskoczyłam na krześle.
-Hikaru całkiem oszalałeś?! Chcesz żebym dostała zawału?!
-Nie denerwuj się! Już chyba trzeci raz coś do ciebie mówię, a ty dalej milczysz! Wróć do żywych kobieto, bo cie ukradną.-wkurzało mnie jego zachowanie, ale w pewien sposób mi to pomagało. Gdy mnie zagadywał stres po prosu znikał, a ciało nie przypominało już galarety.
-To nie moja wina. Słucham cię tylko jak masz coś mądrego do powiedzenia.-wyraz jego twarzy był bezbłędny, a jego fanek jeszcze lepszy. Chyba były bardzo zdziwione, że Hikaru rozmawia z jakąś dziewczyną... przyznam, że nawet mi to pochlebiało.
-Sęk w tym, że ty nigdy mnie nie słuchasz!
-No własnie.- zdenerwował się jeszcze bardziej, a jego koledzy zaczęli się cicho śmiać pod nosem. Wychodzi na to, że chyba pierwszy raz trafiła się osoba, która mu dogaduję.
-Nie pozwalaj sobie cycata! Coraz bardziej mnie wkurzasz, wiesz?!
- Co mówiłeś?- spojrzałam w jego stronę i odgarnęłam włosy za ucho. Cała sytuacja bawiła mnie coraz bardziej, a z resztą świadków całej sytuacji również.
-Nie ignoruj mnie!- ponownie spojrzałam za okno. Jakoś polubiłam go denerwować... wprawiało mnie to w dobry nastrój, a poza tym czułam, że ktoś przy mnie jest.
          Zadzwonił dzwonek na przerwę. W czasie lekcji nauczyciel przedstawił mnie klasie i kazał o sobie opowiedzieć. Na początku byłam cholernie skrępowana, ale potem bardziej się otworzyłam. Cieszyłam się z całej sytuacji, ponieważ od zawsze moim marzeniem było pójście do szkoły i poznanie wielu przyjaciół. Wydawało mi się, że część dziewczyn z mojej klasy miała mi za złe, że zadaję się z Hikaru, ale miałam to gdzieś. Będę zadawała się z kim chcę i nikt nie będzie mi dyktował warunków. Z daleka zauważyłam Natsume, który przywieszał rzeczy na gazetkę. Podeszłam do niego i spojrzałam na efekt jego pracy.
-Witaj Riko.- uśmiechnął się i spojrzał dumnie na swoje dzieło. - Co sądzisz o tej gazetce?
-Em... jest bardzo ładna.-nie znoszę kłamać, ale ta gazetka była naprawdę beznadziejna. Nagle obok mnie pojawił się Hikaru, który wyraźnie miał z czegoś ubaw.
-Jaka beznadziejna gazetka!-zaśmiał się, a na czole szatyna zaczęła pulsować żyłka. Po chwili Hikaru trzymał się za głowę krzycząc, że jeszcze się odegra, a Natsume masował pięść, która przed chwilą znalazła się na głowie owego delikwenta.
-Powiedziałabym, że nie powinieneś go bić, ale w pełni mu się należało. Może głupek nauczy się dobrych manier.- mruknęłam i spojrzałam znowu na gazetkę. Niestety, ale ten kretyn miał rację. Ta gazetka.... była beznadziejna.
-Nie przejmuj się Riko. Jeśli będzie trzeba, to znowu mu przywalę.- może i był miły i sprawiał wrażenie dobrego chłopaka, ale potrafił wyglądać jak rasowy psychol. Natsume jednak potrafił zaskakiwać.
-Wiesz... może pomogę ci przy tej gazetce? We dwójkę zawsze raźniej, prawda?- ku mojemu zdziwieniu zgodził się. Razem zabraliśmy się za poprawienie tej katastroficznej gazetki. Nie zdawałam sobie sprawy, że ktoś się nam przygląda.
-Dziękuję ci za pomoc Riko. Gazetka od razu nabrała wyglądu.-uśmiechnął się i pogłaskał mnie po głowie. Zawstydziłam się trochę, ale cieszyłam się, że mogłam pomóc.
          Na następnej przerwie spacerowałam po szkole i rozglądałam się po pomieszczeniach. W sumie to interesowała mnie każda najmniejsza rzecz, ponieważ wcześniej nie miałam z nią do czynienia. Gdy przechodziłam koło okna zauważyłam Natsume, który wyraźnie przyglądał się jakieś dziewczynie. Podeszłam do okna i skierowałam wzrok tam gdzie on. Zauważyłam, że przygląda się słodkiej, blondwłosej dziewczynie. Była na prawdę ładna i wydawało się, że idealnie do niego pasuje.
-Dlaczego do niej nie zagadasz?- spojrzał na mnie udając, że nie wie o co chodzi.
-Nie wiem o czym mówisz...
-O tej dziewczynie. Stoisz jak głupek i ciągle się na nią gapisz. Choć nigdy nie byłam zakochana myślę, że coś do niej czujesz. Mam rację?-byłam pewna swego. Szatyn spojrzał na mnie i westchnął.Trafiłam w jego czuły punkt i przyznam, że nawet mnie to cieszy. Lubię Natsume i chciałabym dla niego jak najlepiej.
-Wątpię, że by mnie chciała... nawet jeśli to i tak do niej nie podejdę. Obawiam się trochę i nie chcę ryzykować...- wyglądał na przygnębionego, a zarazem zdołowanego.
-Jakoś ci pomogę i bądź pewien, że nikomu nic nie powiem. Miłość to piękna rzecz i każdy powinien jej doświadczyć. Piękną rzeczą jest kogoś kochać, ale jeszcze piękniejszą o tym powiedzieć. To cudowny sposób na okazanie swojej odwagi.-byłam zaskoczona swoimi słowami. Nigdy nie kochałam... ale chciałam się zakochać. Dlatego pragnęłam, aby Natsume był szczęśliwy... chociaż on.
-Ja... dziękuję.- uśmiechnął się do mnie jak nigdy. Uśmiech pełen szczęścia, wdzięczności i radości. Sama w głębi duszy się uśmiechnęłam, ale szkoda, że na zewnątrz dalej byłam twardą skorupą. Pożegnałam się z nim i poszłam dalej zwiedzać szkołę. Chciałam mu pomóc, ale nie wiedziałam do końca jak. On jest na prawdę dobrym i troskliwym chłopakiem, a jego uśmiech jest rzadkością. Szczerze to lubię jak się uśmiecha bo mam pewność, że jest szczęśliwy.
          Zbliżał się koniec lekcji, a ja dalej byłam pełna energii. Dzisiejszy dzień był pełny wrażeń i stresu. Poznałam kilka nowych osób, które zaakceptowały mnie od razu. Nauczycielka tłumaczyła temat, a ja znowu utonęłam w krainie własnych marzeń i skupiłam się na widoku za oknem. Jednak nie było dziś tak strasznie jak myślałam, a mój napad strachu był kompletnie niepotrzebny. Jestem taka głupia. Spojrzałam ukradkiem na Hikaru, który rysował po podręczniku i był wyraźnie znudzony. Oparłam twarz na dłoniach, gdy nagle poczułam, że ktoś mnie czymś rzucił. Okazało się, że to ten głupek rzucił we mnie papierową kulką. Wkurzyłam się i odrzuciłam kulkę. Ku mojemu zdziwieniu uśmiechnął się i zaczął się gapić... cholernie mnie to peszyło. Nawet jeśli był durniem to trzeba przyznać, że jest bardzo przystojny i atrakcyjny. Zadzwonił dzwonek, wstałam i spakowałam swoje rzeczy, następnie udałam się do wyjścia. Poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę i ciągnie za sobą.
-Przeczuwam, że nie wiesz jak wyjść ze szkoły, racja?- zrobiło mi się gorąco. Miał takie duże i ciepłe dłonie. Wiedziałam jak wyjść ze szkoły, ale uznałam, że będę siedzieć cicho. Nie chce psuć tej pięknej chwili. Pod szkołą czekał na nas Natsume, który rozmawiał z jakąś dziewczyną. Rozpoznałam ja od razu... to była ta ładna blondynka z wcześniej.
- Em.. wiesz Emi... nie wiem czy będę miał czas i w ogóle.-wyglądał na strasznie zakłopotanego. Chyba chciała się z nim umówić, a w moja tym ręka, aby się z nią spotkał.
- Jesteś Emi tak? Mam na imię Rika i jestem przyjaciółką Natsume. Może wpadniesz do nas na herbatę?- spojrzała na mnie łagodnym wzrokiem i uśmiechnęła się. Chyba zrozumiała, że chciałam jej pomóc.
-Chętnie. Natsume proszę cię, abyś zastanowił się nad tymi korepetycjami. Nie należę do najzdolniejszych uczniów, a jakoś chciałabym napisać nadchodzące egzaminy.-widać było, że towarzystwo Natsume dodawało jej skrzydeł. Przy nim wydawała się być zupełnie inną osobą, bardziej otwartą. Miłość bardzo wpływa na człowieka. Pociągnęłam Hikaru za rękaw i poszliśmy przodem, aby nasza parka mogła porozmawiać. Wydawało mi się, że towarzystwo Emi wpływa na niego bardzo dobrze. Można było zobaczyć jego drugą twarz, która była bardzo łagodna. Mam dużą nadzieję, że będą razem.
          Weszliśmy do posiadłości i od razu skierowaliśmy się do salonu. Poszłam zrobić herbatę. Byłam trochę zdziwiona, ponieważ Hikaru zaproponował, że mi pomoże.
-Hikaru... wiesz może gdzie jest Rei? Chciałam go poprosić, aby trochę ze mną potrenował. W końcu walczymy tą samą bronią.
-Szczerze to nie mam zielonego pojęcia. Ten pacan dość często gdzieś znika i robi sobie samotne wypady.- mruknął i przeczesał swoje czarne jak smoła włosy. - Założę się, że pewnie zabawia się w jakimś burdelu czy coś.
-Kretynie czy ty tylko o tym myślisz?! I nie burdel, a dom publiczny!- odetchnęłam i zaczęłam dalej przygotowywać herbatę. Szczerzę wątpię, aby Rei korzystał z takich usług... nie wygląda mi na takiego. Chociaż nigdy nic nie wiadomo, więc lepiej nie będę się nad tym zastanawiała. Nagle w mojej głowie pojawiła się nowa myśl.. mianowicie co teraz robi Natsume z Emi?

NATSUME

Siedzieliśmy na kanapie w milczeniu. Zastanawiałem się jak zacząć rozmowę... jej obecność mnie onieśmielała. Emi jest bardzo ładna, a na dodatek wydaję się być taka słodka i niewinna. Nie rozumiałem tego... z Riką rozmawiałem normalnie, a gdy tylko spotkałem niebieskie oczy blondwłosej dziewczyny czułem się jak w potrzasku. Postanowiłem wziąć się w garść i ponownie na nią spojrzałem, ale tym razem nie odwróciłem wzroku. Zauważyłem na jej twarzy rumieniec, a w oczach zakłopotanie. To było takie urocze...
-Pytałaś mnie o korepetycję, prawda? Chętnie będę cię uczył.- na jej twarzy zagościł uśmiech. Cieszyłem się, że jest szczęśliwa.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. Tylko musimy ustalić w jakie dni będziesz mnie uczył. Uprzedzam, że ciężko mi zrozumieć niektóre rzeczy.
-Bądź spokojna. Na pewno nauka pójdzie nam gładko... obiecuje.- uśmiechnąłem się. Wydawało mi się, że była bardzo zdziwiona widząc, że się uśmiecham. Przyznam, że nawet ja byłem zdziwiony. Riko... nie wiem jak ci dziękować... w końcu się odważyłem.


RIKA

Weszłam do pokoju i postawiłam na stole ciepłą herbatę. Natsume wyglądał na zadowolonego, a Emi na zawstydzoną. Miałam nadzieję, że jakoś uda mi się ich zeswatać. Wróciłam do kuchni i spojrzałam na Hikaru, który oczekiwał zdania relacji.
-Nie gap się tak na mnie. Co do tej dwójki to są w siebie wpatrzeni, jak w obrazek. Cieszę się, że mają się ku sobie.- odgarnęłam włosy za ucho i spojrzałam na chłopaka, który poczuł się najwidoczniej zawstydzony.
-Wiesz, że masz całkiem ładne oczy z bliska?- przybliżył się i intensywnie się we mnie wpatrywał. Poczułam, że zaczynam się rumienić, a ponoć to on miał być zawstydzony. No ludzie!
-H-Hikaru nie wygłupiaj się. Pójdę zanieść ciastka!- chciałam uciekać, ponieważ nigdy nie byłam blisko mężczyzny, a cała sytuacja strasznie mnie zawstydzała. Gdy spojrzałam w Jego oczy poczułam się tak, jakbym go znała od zawsze. Był coraz bliżej... dotknął mojego policzka. Straciłam całą pewność siebie tak nagle... to dziwne. Już mieliśmy się pocałować, gdy nagle usłyszeliśmy gwizdanie. To Emi, która wraz z Natsume stała w drzwiach.
-No, no! Hikaru nie widziałam, że jesteś taki zboczony!- widać było, że blondynka ma z tego niezły ubaw, a mój wstyd osiągnął kolejny poziom. Pod wpływem emocji przywaliłam brunetowi, który wpadł na ścianę.
-Nic nie zaszło!- wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Zatrzymałam się i zaczęłam ciężko oddychać. Nie wiem dlaczego tak łatwo mu się poddałam, ale więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji.
          Siedziałam w swoim pokoju i myślałam o dzisiejszym dniu. Tyle rzeczy się wydarzyło i ta sytuacja z Hikaru... właśnie. Zastanawiam się dlaczego chciał mnie pocałować, a przynajmniej tak mi się wydawało. Pozostaje jeszcze kwestia Jego oczu... skąd ja je znałam? Takie przenikliwe i pełne blasku, a zarazem przepiękne. Nie sądziłam, że kiedykolwiek poczuje motyle w brzuchu, ale jednak jest to możliwe. Podeszłam do okna i spojrzałam na księżyc, który swoim światłem otulał okolicę. Liczyłam na to, że podpowie mi co powinnam zrobić, ale na marne. Moje uczucia w stosunku do tego faceta były mieszane, a znałam go tak krótko. Westchnęłam, spojrzałam ostatni raz na księżyc i poszłam pod prysznic. Potrzebowałam chociażby chwili, aby spokojnie pomyśleć. Wykąpana, ubrana i uczesana spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam na dużo szczęśliwszą odkąd jestem w tej posiadłości i rzeczywiście tak było. Ziewnęłam i poszłam się położyć, a następnie ruszyłam w stronę krainy snów.

2 komentarze:

  1. Kyaaaaah
    Romansik <3
    Hikaru, ty zboczeńcu >w< Śliczny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny koment piszę, bo wcześniej musiałam wychodzić xD
    Uwielbiam romanse między pobocznymi postaciami <3 Między głównymi po pewnym czasie robi się monotonne, a zawsze nowy wątek jest ciekawszy ^^
    Nooo, będę shipować Hikaru x Rika >w<
    Grell: Doekiterru
    Co ty, Happy?!
    Tomoe: Czy ja mogę stąd wyjść?
    Gajeel: Ja też. Mam dość twojego pokoju.
    Shizuo: *pali papierosa mimo mojego wyraźnego zakazu*
    Kaneki: *wygląda przez okno* Też bym wyszedł.
    Urusai! Dzisiaj jesteście ze mną i już!
    Oto moja walentynkowa gromadka ^^ Dziś są ze mną przy każdym komentarzu.
    Gajeel: Tch. Wcale mi się to nie podoba.
    Kaneki: *wodzi wzrokiem za sąsiadką*
    Kaneki! Odejdź od tego okna!
    Grell: Mnie tam się podoba. Szkoda, że ta Rika nie jest chłopakiem... Na jej miejscu byłbym w niebie!
    Shizuo: *wypuszcza dym z papierosa*
    Grell, a ty nie miałeś skończyć walentynki dla Sebastiana?
    Grell: Ach, jak mogłem zapomnieć! Już się biorę do roboty, mój najdroższy Sebciu!
    Kaneki: *próbuje wyjść przez okno*
    Kaneki!!!
    Tomoe: Dobra, mogę ci pomóc w komentowaniu.
    Shizuo, możesz zrobić porządek z Kanekim?
    Gajeel: Ej, ja chcę mu przywalić!
    Bijcie się czy coś, nie obchodzi mnie to. Miałam skomentować twój rozdział, a wyszedł z tego spam na wieeeelką skalę.
    Tomoe: Nie rozumiem, dlaczego Rika się bała. Jak coś, to mogła ich wszystkich roznieść, tak jak ja.
    Nie trzeba się bać nowych ludzi, to prawda.
    Grell: Skończyłem! Czekaj... jak to wysłać?
    Aaaa, mooo! Tak się nie da pisać komentarzy! No cóż, ślę wiadro weny i do następnego rozdziału! Może następnym razem napisze normalny komentarz xD
    Tomoe: Wypuść mnie wreszcie!

    OdpowiedzUsuń