4 sty 2018

Rozdział 5 - ,,Musimy porozmawiać"

       Nie przespałam prawie całej nocy. Myślałam o Emi, o tym co się stało...czułam, że Ona nigdy nie będzie w stanie zaakceptować mojej natury, tego kim jestem. Żałowałam...tego, że ci ludzie zginęli i nie rozegrałam tego w inny sposób. Wiedziałam, że wrócą. Nie chciałam darować im życia, ponieważ mogli zrobić krzywdę niewinnym. Zastanawiałam się dlaczego ojciec taki jest... czemu skrzywdził mamę za to, że miała inne zdanie, niż On w niektórych sprawach. Umrzeć dlatego, że posiadało się łagodność w sercu, dobroć. Przecież to śmieszne.
         W końcu zwlekłam się z łóżka i zaczęłam szykować do szkoły. Nie miałam zbytnio chęci, ani humoru. Patrząc w lustro, gdy czesałam włosy widziałam w swoich oczach ból. Gdy poznałam osobę, z którą mogłam się zaprzyjaźnić wszystko się pogorszyło...a Ona była pierwsza. Straciłam kompletnie poczucie czasu, a z rozmyślań obudziło mnie pukanie do drzwi.
- Proszę...- do pokoju wszedł Rei, który patrzył na mnie pytająco.
- Co robisz tyle czasu? Spóźnicie się. Chłopaki czekają na Ciebie w salonie.
-Wiem...jakoś nie mogę się ogarnąć po wczorajszej rzeźni. - westchnęłam i spojrzałam na kuzyna. Momentalnie się zmartwił...tego nie chciałam.
- Chodzi o Emi, prawda? Przejmujesz się tym jak zareagowała na twoje wyczyny?
- Niestety... ciągle o tym myślę. Jedyna osoba, która chciała się ze mną zaprzyjaźnić, a ja na wstępie spieprzyłam całą sprawę! Nigdy nie miałam przyjaciółki, a jak nadarzyła się ku temu okazja to wszystko pękło jak bańka mydlana! - schowałam twarz w dłoniach mając ochotę płakać. Rei podszedł i przytulił mnie głaszcząc po głowie.
- Słuchaj... nie dziw się jej, że tak zareagowała. My jesteśmy przyzwyczajeni do widoku krwi. Dla nas to normalne. Daj jej czas, pozwól się zastanowić i poukładać myśli w głowie, a na pewno wszystko będzie dobrze. Samo to, że nikomu  o tym nie powiedziała o czymś świadczy. Inaczej...przeczuwam, że dawno była by tu policja. - uśmiechnął się i puszczając mnie podszedł do drzwi chcąc opuścić pokój.
- Dziękuję...cieszę się, że Cię mam. - zaraz po naszej rozmowie zaczęłam się szykować, abyśmy zdążyli na zajęcia. Miło jest poczuć choć odrobinkę nadziei na to, że jeszcze wszystko może się zmienić.
       Zeszłam na dół i od razu poszłam do chłopaków. Natsume czytał swoją ulubioną książkę, a Hikaru odrabiał zadanie domowe, które zadano nam wcześniej.
- Już jestem...przepraszam, że tyle czekaliście, ale musiałam przemyśleć kilka rzeczy.
- Nie szkodzi. W końcu masz do tego prawo po tym wszystkim. - wstał z kanapy i zamknął książkę uśmiechając się. Natsume wiedział co powiedzieć...w przeciwieństwie co do niektórych.
- Bzdura... przez nią się spóźnimy! Przysięgam, że jak dostanę kolejne spóźnienie to osobiście Cię uduszę cycata kaczko! - od razu po słowach Hikaru na moim czole zaczęła pulsować żyłka. Byłam gotowa mu przywalić, ale na Jego szczęście Rei był w domu.
- Dyskusję i rękoczyny macie odłożyć na potem. Wynocha do szkoły! - po słowach Pana domu wyszliśmy. Uznałam, że nie ma sensu się denerwować...ale przyznam, że niezrozumiałe było dla mnie zachowanie Hikaru. Raz jest wredny i niemiły, potem się ze mną droczy, a jeszcze innym razem prawi komplementy i prawie całuje. Przecież mówią, że kobiety są dziwne, ale chyba ten schemat został ostatecznie złamany.
       Przekroczyłam próg szkoły i od razu szukałam wzrokiem Emi. Nie widziałam Jej nigdzie...martwiło mnie to. Podeszłam zrezygnowana do szafki i zaczęłam zmieniać buty, gdy zauważyłam mały liścik w jej wnętrzu. Ciekawa treści od razu wzięłam się za czytanie. Pisało w nim, że owa osoba chcę się spotkać na długiej przerwie na dachu szkoły. Przez głowę przeszła mi myśl, że to Emi. Lekko się uśmiechnęłam i szczęśliwa ruszyłam w stronę klasy, w której miały się odbyć zajęcia. Mój męczący wiecznie głowę przyjaciel siedział już ławce.
- Coś ty taka zadowolona? Jeszcze rano miałaś minę jakby Cię ktoś zdeptał.
- Nic takiego... Uznałam, że jak będę się dołowała to nic nie osiągnę, a tylko wszystkich od siebie odstraszę. - wyjęłam książkę i zeszyt z torby, a następnie zajęłam swoje miejsce.
- Brawo... w końcu ruszyłaś głową pusta bańko.
- Hikaru..teraz pozostaje tylko Tobie zrobić to samo.
- Sugerujesz, że jestem głupi!?
- Mądry inaczej.
- A ty masz duże cycki!
- To raczej zaleta.
- Masz wiecznie zły humor!
- Tylko przez twoją twarz.
- Jesteś wiecznie zdołowana!
- Bo muszę Cię słuchać, a to jak kara.
- Masz...masz...masz krzywe zęby!
- A ty najwidoczniej brak pomysłów. - uśmiechnęłam się... On o dziwo też.
- Dobrze, że wracasz do żywych. - podparł głowę na rękach i się uśmiechnął...ale jakoś inaczej niż zwykle. Nie wiem jak to opisać, ale momentalnie poczerwieniałam. Nikt tak na mnie nie patrzy... a to miła odmiana. Czułam pozytywnie uczucie, a to duży postęp.  Na szczęście wejście nauczyciela uratowało mnie od mojej czerwoności i wstydu.

 NATSUME

     Czekałem na nią pod szkołą. Wysłałem do niej wcześniej wiadomość, aby pogadać sam na sam. Cieszyłem się, że zechciała to przedyskutować. Z daleka zauważyłem jej sylwetkę, wyglądała bardzo uroczo.
- Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać. Bardzo ważna sprawa...
- Domyślam się, że chodzi o Rikę.
- Owszem. Chcę, abyś dała Jej szansę na rozmowę. - spojrzałem bałaganie w Jej piękne oczy. Wiedziałem, że to o co proszę to dużo, ale zależało mi na ich szczęściu.
- Ja... dobrze. Tylko bez tajemnic. Chcę znać całą prawdę, aby nic mnie już nie zaskoczyło. To co widziałam było okropne, ale zrozumiałam, że chciała mnie tylko ochronić, bo Jej zależy.
- Jesteś wspaniała... - przytuliłem Ją do siebie, momentalnie nabrała rumieńców.
- Nie do końca...zależy mi po prostu.
- To mnie cieszy. Wracaj do domu, odpocznij jeszcze... lepiej, aby żaden nauczyciel Cię nie widział. Po szkole przyjdź do naszego domu, dobrze?
- Pewnie, będę punktualnie. - uśmiechnęła się i poszła w stronę domu. Mam nadzieję, że po tej rozmowie będzie lepiej. Zadowolony poszedłem na lekcję...i tak byłem już spóźniony.

    RIKA

        Doczekałam się długiej przerwy. Od razu pobiegłam na dach w duchu  ciesząc się, że zobaczę Emi. Otworzyłam drzwi i od razu zauważyłam cień jakieś postaci w rogu.
- Rany Emi... cieszę się że chcesz ze mną porozmawiać..już byłam pewna, że...- przerwał mi męski głos, należący do owego delikwenta.
- Słońce...myślałem, że będziesz się mnie spodziewała, a tu nic... czuję się doprawdy urażony. - stałam jak wryta... nie
wiedziałam co mam zrobić.
-Co...ty tu do cholery robisz!? Nie powinno Cię tu być! Wszystko zepsujesz bydlaku! - wyjęłam broń i skierowałam w Jego stronę. Wiedziałam, że nie mogę go zabić, ale nie zamierzałam skulić się jak małe dziecko.
- Przestań, bo sobie krzywdę zrobisz. Przyszedłem porozmawiać. Twoja ucieczka z klanu mnie nieco zdenerwowała.
- Mam to gdzieś. Za dużo sobie wyobrażacie z moim ojcem. Zawijaj się stąd i nie pokazuj więcej... przysięgam, że jak wejdziesz mi w drogę osobiście Cię zabije, dupku. - zdenerwowana kierowałam się w stronę schodów, nagle poczułam ból w plecach. Kopnął mnie i poleciałam prosto na drzwi. Od razu się zamachnęłam i mu oddałam, dodatkowo uderzając go w twarz z pięści. Krew poleciała mu  z wargi...może byłam drobna, ale silna.
- Proszę, proszę...nazwisko zobowiązuje. -wytarł krew i spojrzał na mnie z uśmieszkiem.
- Wynoś się. Już.
- Jeszcze się niebawem zobaczymy słońce. - zniknął tchórz. Nerwy mnie ogarnęły i uderzyłam pięścią w ścianę, zarazem robiąc w niej dziurę. Ciągle ktoś miesza się w moje życie i wiedziałam, że jak tego nie zakończę to będziecie tak dalej. Na bank był tu na rozkaz mojego ojca. Będę musiała go wykończyć i to najlepiej raz na zawsze. Muszę powiedzieć o wszystkim Rei'owi, bo znowu wyjdzie niezły raban, a On może zaatakować i Jego...tak samo jak chłopaków i Emi.

HIKARU

Zastanawiałem się gdzie Rika poszła. Chodziłem po całej szkole pytając, czy przypadkiem nikt Jej nie widział. Prawdę mówiąc zaczynałem się martwić o nią po ostatnim ataku. Do tego jeszcze Natsume gdzieś poszedł nie dając nawet znać. Gdy miałem już zrezygnowany wracać do klasy, zauważyłem czarne, długie włosy. Zguba się znalazła, ale jakaś smutna i zła.
-Gdzie byłaś? Szukam Cię jak głupek po całej szkole i zastanawiam się czy wszystko w porządku.
- Byłam się przewietrzyć na dachu...
-Rany...mów mi na drugi raz o takich rzeczach. Po tym ataku lepiej, abyś nigdzie nie chodziła sama...nawet jeżeli jesteś silna i dobrze walczysz. Zgoda? - kiwnęła głową, ale nadal było widać, że ma głowę w chmurach.
-Dalej myślisz o Emi? Widzę, że jesteś przygnębiona. - spojrzałem dość podejrzliwie, bo jeszcze na lekcji miała lepszy humor.
- Tak...
- Jakoś mało przekonująco... mam nadzieję, że jesteś ze mną szczera. - westchnąłem i pogłaskałem Ją po głowie, a Ona lekko się zaczerwieniła.
- Nie martw się. Chodźmy coś zjeść, bo zaraz mój żołądek zje sam siebie. - uśmiechnęła się lekko i poszła w stronę sali, a ja zaraz za nią. Jednak i tak coś mi tu nie pasuje. Może i jest silna, a także waleczna, ale nie potrafi za grosz kłamać. Uznałem, że bardziej będę przyglądał się temu co robi, albo gdzie chodzi. Mała, głupia...i tak Cię będę chronił.


 RIKA

     Nareszcie lekcje dobiegły końca. Dzień był długi, a mój humor wcale się nie polepszył, a wręcz przeciwnie. Wracałam z chłopakami, którzy jak zwykle kłócili się...no dobra Hikaru się kłócił.
- Człowieku szukałem najpierw Riki, a potem Ciebie! Gdzie byłeś?
- Nie muszę ci się chyba spowiadać, nie sądzisz?
- Martwiłem się! Jesteś prawie jak mój brat!
- Dowiesz się w swoim czasie. O właśnie..Riko w domu mam dla Ciebie małą niespodziankę. -uśmiechnął się tajemniczo, co wzbudziło moją  ciekawość.
- Niespodziankę?
- Powinno Ci się spodobać. - przez Jego słowa droga do domu niesamowicie mi się dłużyła. Gdy doszliśmy moja ciekawość sięgnęła najwyższego stopnia. Weszłam szybko do domu, potem do salonu i mnie zamurowało. Emi siedziała na kanapie w towarzystwie Rei'a. Chciałam ją przytulić, ale coś w mojej głowie mówiło ,,stop". Wstała, a jej wyraz twarzy był dla mnie zagadką.
- Riko...Musimy poważnie porozmawiać. Sam na sam. -  kiwnęłam głową i poszłam z nią do, mojego pokoju. To będzie długa rozmowa...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz